Skip to content

Wiara bez pytania, czyli po co te problemy

WP_20150708_20_26_20_Pro (2)‚Wielkie tematy teologii’ to odtrutka na bezmyślność, mielenie słów, chlapanie ozorem, żucie gum. Malutka książka, która jest – używając staromodnej formuły – zaproszeniem do myślenia.

 

Dlaczego wielkie pytania o wiarę nie są stawiane? Albo wcale nie interesuje nas na nie odpowiedź, albo nie wierzymy w to, że jakaś odpowiedź istnieje. Potem wikłamy się w partykularnych sporach i tracimy cierpliwość w dyskusjach przy piwie, bo na wierzch wychodzi nasza ignorancja. Nie myślimy w szerszej perspektywie, bo jej nie mamy. Szukając argumentów dla spraw szczegółowych, schodzimy na manowce. Nasze opinie okazują się zawieszone w próżni. Każda myśl unosi się swobodnie jak balon na niebie. Porusza się chaotycznie i miękko odbija od innych balonów. Kiedy rośnie ciśnienie, pęka z hukiem. Pozostają tylko rozrzucone po ziemi strzępy.

Tomasz Kopoczyński, mecenas z Trójmiasta, zaprosił ‘Więź’ na Wybrzeże, by w formie wykładów i dyskusji przez kilka jesiennych dni 2014 roku porozmawiać o sprawach dla wiary zasadniczych. Zbigniew Nosowski, naczelny kwartalnika, zgromadził znakomitych prelegentów. Wykłady wygłosili sami duchowni, dyskutowali zaś z nimi sami świeccy. Zainteresowanie świeckich jest pocieszające i sprawiło radość gospodarzom, słusznie, choć jednocześnie brak duchownych pośród publiczności – też nabiera pewnego znaczenia w diagnozie kondycji wiary w Polsce. Dopiero co rozmawiałem z całkiem rozsądnym księdzem, płacącym zresztą osobistą cenę za rezygnację z klerykalnego konformizmu, który szkicuje dość ponury obraz: bigos teologiczny, jaki fundowany jest nad Wisłą, pichcą sami księża.

Na myśl przychodzi mi obraz nadużywany swego czasu przez arcybiskupa Józefa Życińskiego. Żucie gumy, ten monotonny, mechaniczny ruch ludzkiej żuchwy ilustrował w języku metropolity lubelskiego poziom bezmyślności, bezrefleksyjności, a wręcz beznadziei intelektualnej i duchowej. Żucie gumy i robienie balonów. Z ust zamiast słów, wychodzą balony. Rosną i pęcznieją, pękają z hukiem. W środku nic.

‘Wielkie tematy teologii’ to odtrutka na bezmyślność, mielenie słów, chlapanie ozorem, żucie gum. Malutka książka, która jest – używając staromodnej formuły – zaproszeniem do myślenia. I charakterystyczne, że właśnie dlatego stawia więcej pytań i wymagań, niż podaje gładkich frazesów do żucia. Takie jest to mniej więcej zaproszenie:

 

Ksiądz Grzegorz Strzelczyk. Po co zbawienie, po co Kościół:

 

‘W Chrystusie Bóg jednał z sobą świat, nie poczytując ludziom ich grzechów, nam zaś przekazując słowo jednania ‘ (2 Kor 5,19). Chrześcijaństwo to sztuka nawracania się wobec ofiarowanego przebaczenia. Jezus wyraźnie odcinał się od klasycznego myślenia religijnego, zgodnie z którym grzesznika należy odrzucić bez żalu, bo sam jest sobie winien – głosił, że Ojciec szczególnie kocha niewiernych, upadających. Po co zatem Kościół? Żeby zapraszał do wnętrza tego doświadczenia. Kościół istnieje, by pomagać w przyjmowaniu przebaczenia.

 

Ksiądz Robert J. Woźniak. Po co Bóg, po co człowiek:

 

Mówiąc trochę metaforycznie: to właśnie te Boskie relacje są domem, w którym świat przyszedł na świat. Gdyby Bóg nie był miłością, gdyby nie był relacjami, gdyby nie był pełnią miłości sam w sobie ze względu na relacje osobowe, które Go tworzą – nie byłoby świata. Innymi słowy: świat narodził się wewnątrz Boskiej miłości i jest jej efektem. Nawet jeśli dzisiaj tego nie widać (bynajmniej nie z powodu Boga, lecz naszej wolności), jest on zawsze dowodem Jego nieskończonej miłości.

 

Ksiądz Alfred M. Wierzbicki. Po co moralność, po co sumienie:

 

Lubię mówić, że sumienie jest prawdoczułe, podobnie jak mówimy, że coś jest światłoczułe, czyli wrażliwe na światło. Racjonalność sumienia polega na tym, że jest ono otwarte naprawdę. Być człowiekiem racjonalnym to być człowiekiem poszukującym. Myślę, że ukazując prawdoczułość jako rdzenną, konstytutywną strukturę sumienia, wręcz jako jego jądro, daje się uniknąć nieporozumień związanych z kulturowym zjawiskiem podejrzliwości wobec prawdy, a zwłaszcza wobec jej rzekomych posiadaczy. Skoro sumienie jest prawdoczułe to znaczy, że jest zorientowane naprawdę, poszukuje jej i w sytuacji jej stwierdzenia przez siebie samego – przyjmuje ją. Trzeba widzieć dynamiczny charakter sumienia. Może ono być aktualnie błędne, ale cechuje je zawsze poszukiwanie prawdy o dobru.

 

Ksiądz Andrzej Draguła. Po co Kościół światu, po co świat Kościołowi:

 

Wydaje się, że zbyt duże upodobnienie do tego świata źle Kościołowi służy, bo po co komu Kościół, który staje się nazbyt ludzki? ‘Jeżeli to nie Boga i Jezusa szukają ludzie w Kościele, nie ma on do wypełnienia żadnego specjalnego zadania’ – przestrzegał Kołakowski. Z drugiej jednak strony zbyt wielkie niepodobieństwo do świata, w którym przyszło nam żyć, czyni ten Kościół nazbyt ‘nie z tego świata’, zbyt obcym. Także więc i tutaj dominacja sacrum nad profanum może prowadzić do zwyrodnienia i karykatury. Jakkolwiek układać się będą te relacje, ideałem pozostaje zachowanie równowagi. Tyle że zawsze będzie to równowaga chwiejna.

 

Wielkie tematy teologii / red. Zbigniew Nosowski / Więź 2015 >>>

 

 

 

Share This:

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *