Skip to content

Plecy Pana Boga

FontCandy (33)

Bóg jest przeszłością. Zagapisz się i już cię minie. Pewnie nawet nie zauważasz, że jest. Ale jeśli poćwiczysz swoją uważność i wytężysz wzrok, może uda ci się zobaczyć Jego plecy.

 

Moja córka ma ponad cztery lata i stawia poważne pytania. „Ja nie widziałam Pana Boga” – mówi z rozczarowaniem. I ku mojej bezradności pyta bez owijania w bawełnę: „A ty Go widziałeś, tato?”. „Tak, widzę, jak działa w naszym życiu”. „Ale wiesz, tak twarzą w twarz”. No cóż, straciłem język w gębie. Odpowiedź przyszła do mnie dopiero później…

Córka zmusiła mnie tego dnia do cofnięcia się pamięcią o połowę mojego życia wstecz. Do czasu, kiedy postanowiłem wyostrzyć swój wzrok na Bogu. Wziąłem się porządnie za lekturę Pisma Świętego i codzienną modlitwę będąc pewien, że nie gdzie indziej tylko w Biblii spotkam Boga. Sprawiłem sobie Liturgię Godzin i z czasem z coraz większą swobodą pozwalałem wyznaczać jej rytm mojego dnia. Zamiast chodzić z kumplami na piwo nad Wisłę, zabierałem psa, różaniec i ruszałem na długie spacery po lasach garbu tenczyńskiego. Wieczorami, spontanicznie, zastanawiałem się nad minionym dniem.

Tamten czas procentował w moim życiu przez wiele lat. Dopiero po pewnym czasie odkryłem, że spontanicznie zbliżyłem się wówczas do ważnej praktyki wywodzącej się z duchowości ignacjańskiej, jaką jest codzienny rachunek sumienia w kluczu zaproponowanym przez świętego Ignacego. Modlitwa rachunku sumienia pozwala na to, żeby dostrzec subtelną Bożą obecność w naszej codzienności.

Efekt był więc taki, że wiele lat temu chwyciłem za Biblię, żeby w niej spotkać Boga, a spotkałem Go w swojej bardzo zwyczajnej codzienności. Do tego potrzebna mi była niewprawna, a jednak dająca efekty modlitwa rachunku sumienia. To ona pozwala zobaczyć Boga obecnego w naszym życiu. Ale jak zobaczyć? W końcu to najbardziej nurtuje teraz moją córkę.

 

„Gdy będzie przechodzić moja chwała, ukryję cię w szczelinie skały i osłonię swoją dłonią, dopóki nie przejdzie. Następnie cofnę dłoń i zobaczysz Mnie od tyłu, lecz twarzy mojej nie ujrzysz” – powiedział Bóg do Mojżesza, kiedy nieco się spierali w sprawie losów ludu Izraela (cyt. WJ 33, 22-23). Wcześniej Bóg odrzucił prośbę Mojżesza o pokazanie oblicza, ponieważ ten, kto by zobaczył twarz Pana, ten nie może zostać przy życiu (w. 20).

Nawet apostołowie Piotr, Jakub i Jan, których Jezus zabrał ze sobą na górę przemienienia, choć widzieli proroków i Syna Bożego, to nie zobaczyli – lecz wyłącznie słyszeli głos – samego Boga (por. Mt 17, 1-9). Bóg działa w naszym życiu, ale kiedy dokonuje wielkich rzeczy, często ich nie widzimy. I to, że ich nie widzimy, sprawiać może też sam Bóg. To On kładzie nam na oczach swoją dłoń, a my możemy zobaczyć potem Jego plecy. Przyzwyczailiśmy się do widoku pleców. Kiedyś człowiek widział Boga twarzą w twarz. Przechadzał się z Nim po rajskim ogrodzie. Kiedy zgrzeszył, ukrył się przed Bogiem (por. Rdz 3,8-9). Od tego czasu widzi już tylko plecy Boga.

Kiedyś jednak będzie tak jak było na początku, w raju. Kiedyś człowiek narodzi się na nowo, bo – jak zauważa bp Jan Pietraszko – „Bóg, według swoich własnych słów, jest jak matka, która nie może zapomnieć swojego dziecka, bo matka i dziecko należą do siebie (por. Iz 49,15)”. Dziecko dopiero po narodzeniu może zobaczyć twarz swojej matki…

 

James Martin SJ podkreśla, że regularna praktyka spoglądania wstecz pomaga dostrzegać pokorną i cierpliwą obecność Boga w naszym życiu w szerszym planie i w dłuższym okresie czasu. Dzięki temu idzie zrozumieć, że Bóg jest przeszłością, a nasza modlitwa pamięcią przyszłości – otwiera nas pozytywnie na to, co ma nadejść kolejnego dnia.

Czy mojej córce wystarczą „plecy”? Przecież nie tak chcemy oglądać kogoś nam bliskiego. Ale już jestem z nią umówiony, że kiedyś pojedziemy do sanktuarium w Manopello. Tam znajduje się bisior, na którym zgodnie z tradycją, uwieczniona jest twarz zmartwychwstałego Jezusa. To Jego możemy oglądać twarzą w twarz, a na Boga Ojca jeszcze przyjdzie czas.

 

Modlitwa rachunku sumienia – to oglądanie Bożych pleców – wymaga na koniec każdego dnia poświęcenia kilkunastu minut i wykonania pięciu kroków:  

  1. Najpierw liczy się wdzięczność: podziękuj za dobro, które cię spotkało.
  2. Potem zastanów się nad całym swoim dniem i nad tym, jaki on był w konkretnych wydarzeniach.
  3. Pozwól sobie na smutek z powodu rzeczy, których żałujesz.
  4. Poproś Boga o przebaczenie tego, co nie powinno było mieć miejsca.
  5. Módl się o kolejny dzień i umiejętność dostrzegania w nim Boga i wybierania dobra.

 

Wprowadzenie do ignacjańskiego rachunku sumienia można znaleźć tu >>>

Więcej o tej modlitwie można się dowiedzieć m.in. z książki T. Gallaghera „Modlitwa rachunku sumienia” >>>

Share This:

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *