Skip to content

Mój kardynał Franciszek

28102978633_5c4fc63b93_h

Zaczęliśmy rozmowę. Chyba najdziwniejszą w mojej dotychczasowej pracy. Nagranie z tego spotkania mam do dziś. Ponad dwie godziny. Głównie – ciszy. Mogę powiedzieć, że Kardynał nie odpowiadał mi słowem. Odpowiadał modlitwą.

+ kardynał Franciszek Macharski 1927-2016 +

 

Już jako dziecko spotykałem go na ulicach Krakowa czy Zakopanego. Długa, czarna postać zwieńczona siwizną. Wyprostowany, życzliwy, chociaż z jakimś dystansem. Ale to raczej dystans tego, który rozpięty jest między dwoma światami. Zawsze odpowiadał na pozdrowienie, czasem błogosławił.

Potem zdarzało się, że natykałem się na niego podczas szkolnych wagarów. Z tego czasu mam wspólne zdjęcie z Kardynałem, kiedy zamiast na lekcjach, z kolegą wylądowaliśmy na jakiejś imprezie w agh, gdzie piękne dziewczyny miały pokaz tańców ludowych. W tych czasach przed selfie od razu zgodził się na wspólną fotografię z chłopakiem, który nosił długie włosy, bluzę z kapturem i wojskowe trepy.

Jeszcze potem spotykałem Kardynała może dwa razy przy okazji jakichś dziennikarskich obowiązków.

Aż wreszcie przyszedł czas, kiedy Kardynał przeniósł się już do domu sióstr albertynek. To taka pustynia w sercu miasta. Tam, gdzie krzyżują się przelotowe drogi przez Kraków w obu kierunkach – północ-południe, wschód-zachód – znajduje się dom, ogród i kaplica sióstr. Prostota i ubóstwo. Brat Albert, tak bliski Kardynałowi.

Ostatni raz rozmawiałem z Kardynałem właśnie tam. Obawiałem się, że nie dojdzie do tego wywiadu. Od ponad roku odmawiał dziennikarzom spotkań. Ale ja miałem odpowiedni, jak się okazało, powód, żeby mnie przyjął. Przychodziłem prosić go o wspomnienie na temat biskupa Jana Pietraszki, legendarnego krakowskiego kaznodziei, który był wielkim oparciem dla Kardynała – zarówno duchowym, jak i pracowniczym, w późniejszych latach kurialnym.

Wszedłem więc do mieszkania Kardynała. Małego, dwupokojowego, wykończonego w drewnie. Jedno pomieszczenie służyło mu do modlitwy. Widziałem tam reprodukcję obrazu Ecce Homo Brata Alberta i wizerunku Jezusa Miłosiernego. Nie było nic więcej poza klęcznikiem. W przedpokoju stała mała biblioteczka. Na niej Pismo Święte i dosłownie kilka książek – w tym zbiory homilii biskupa Pietraszki. Zapytałem Kardynała, czy to mu wystarcza – a i to jest zanadto, odpowiedział.

Zaczęliśmy rozmowę. Chyba najdziwniejszą w mojej dotychczasowej pracy. Nagranie z tego spotkania mam do dziś. Ponad dwie godziny. Głównie – ciszy. Mogę powiedzieć, że Kardynał nie odpowiadał mi słowem. Odpowiadał modlitwą. Dlatego przerwy pomiędzy pytaniem a odpowiedzią, często istotnie krótszą niż pytanie, dłużyły mi się niemiłosiernie. Dopiero po pierwszej godzinie spotkania poczułem się z tym już swobodnie. Zrozumiałem, że Kardynał każde pytanie brał bardzo głęboko w siebie. I chciał dać mi wyłącznie istotę rzeczy.

Najbardziej poruszający był moment, w którym wspominał – i czuć było, że jest to również jego własne doświadczenie – charakterystyczną część homilii biskupa Pietraszki, które kończyły się niejako słowami samego Jezusa. Rozważanie Słowa Bożego prowadziło przez komentarz i modlitwę do takiej niezwykłej formy dialogu, w której słyszalny był sam Bóg. Na to radykalne zjednoczenie zwracał mi wówczas uwagę Kardynał.

I na jeszcze jedną rzecz, franciszkańską do cna – że miłość nie jest miłowana. Miłość wciąż nie jest miłowana. Tak bardzo się cieszę, że mogłeś się jeszcze spotkać z Twoim papieskim imiennikiem. Stałem wtedy przed szpitalem, poruszony tym gestem bliskości. Tak miłuje Miłość.

To spotkanie sprzed kilku lat wywarło na mnie ogromne wrażenie. Ludzie mówili często, że Kardynał, mówiąc, odpływa. Albo że mistyka tak go przeniknęła, że nie sposób go zrozumieć. I ja pewnie też go nie rozumiałem. Aż do czasu tego spotkania, kiedy przekonałem się, jaki był w tych ostatnich latach. Przesiąknięty modlitwą tak bardzo, że sam wręcz przezroczysty – chciał już tylko przez siebie odsłaniać Chrystusa.

Jestem Ci wdzięczny, mój kardynale Franciszku.

 

 

Share This:

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *