Skip to content

Wspaniałomyślenie

WP_20160430_16_17_22_Pro

Duch jest pierwszy w działaniu, ale ostatni w rozpoznaniu. Dopiero refleksja nad już zaistniałym działaniem Ducha może prowadzić do Jego poznania i rozumienia – pisał ksiądz Józef Tischner.

Ksiądz Tischner najgłębiej wszedł w problematykę teologii trynitarnej w ostatnich latach swojego życia. Ślady tej pracy pozostawił w „Księdzu na manowcach” i w „Sporze o istnienie człowieka”. Kiedy w 1998 rok kończył prace nad drugim tomem autorskiej filozofii dramatu, w Kościele trwał rok poświęcony Duchowi Świętemu. Jednocześnie już wtedy w Kościele nad Wisłą rodziły się coraz to nowe wspólnoty charyzmatyczne, wprowadzając nową, tak odmienną od pobożnościowej, opowieść o doświadczaniu wiary we wspólnocie.

Tischner pisał wówczas o wkładaniu głowy do wnętrza Trójcy Świętej i o poznawaniu wewnętrznego życia Boga. Inspirował się przede wszystkim książkami Gisberta Greshakego i Hansa Urs von Balthasara, którego stanowisko lepiej poznał, omawiając książkę księdza Dariusza Oko, zbierającą w całość nauczanie teologa z Lucerny. Tischner zafascynował się opisem wewnętrznych relacji pomiędzy Osobami Trójcy Świętej, proponowanym przez zagranicznych autorów, i wyjaśniał je na przykładzie ofiary. W tym kontekście znów używał jednej z najważniejszych dla siebie fraz ewangelicznych o tym, że „kto straci siebie, ten ocali siebie”.

Dziewczyna, która daruje siebie – obrazował – staje się matką, podobnie jak mężczyzna, który daruje siebie, staje się ojcem. Darowania te są dalekim odbiciem wewnętrznego życia Trójcy Świętej. Logiką tego życia jest wolna i pełna miłości wzajemna wymiana darów. Trzy Boskie Osoby są darem dla siebie. W takim darowaniu nie ma już bólu, nie ma ofiary, nie ma okrucieństwa, lecz najgłębsze szczęście. Dla Boga, który jest Dobry, nie ma większego szczęścia niż darowanie siebie. Coś z tego szczęścia przenika także do duszy człowieka. Z tym, że w człowieku poczucie szczęścia jest zawsze wystawione na działanie złego, które sprawiło, że wszystko się nam zamazało: nie widzimy daru ani ofiary, jedynie okrucieństwo. Święty Paweł zachęca nas, abyśmy odwrócili to spojrzenie narzucone nam przez Złego. Pisze, że »całe stworzenie jęczy w bólach rodzenia, oczekując objawienia się synów Bożych«. Ból pożeranej owcy to ból rodzenia »nowej ziemi«. Ból rodzącej matki to ofiara dla dziecka. Rodzenie to jeszcze jeden ślad podobieństwa między darem z obszaru wewnętrznego życia Boga a naszymi darami. Kto jednak chce znaleźć więcej podobieństw, niech wytropi smak szczęścia, który snuje się u podłoża każdej naszej sensownej ofiary. Wtedy zrozumie, że Bóg w Trójcy Jedyny jest inny, ale przecież nie całkiem inny.

Czego możemy się nauczyć, według księdza Tischnera, podglądając w tym Boskim trójkącie Ducha Świętego? W kontekście ludzkiego życia duch jest przejawem wspaniałomyślności, która jest konieczna do pojednania. Pojednanie z kolei nie oznacza unifikacji, lecz mądre zrozumienie i uznanie różnic.

Patrząc od strony negatywnej, można wspaniałomyślność rozumieć jako bezinteresowność. „W bezinteresowności człowiek wznosi się ponad interesy, które posiada i które jego posiadają na tym świecie”. Patrząc od strony pozytywnej, rozumiemy ją jako podziw i wdzięczność. „Jesteśmy wdzięczni i pełni podziwu dla dobra, piękna i prawdy, które są wokół nas”. Te dwie reakcje mają płynne granice i często się przenikają. Wspólną płaszczyzną ich występowania i przenikania jest wspaniałomyślność. Ksiądz Tischner wyjaśnia w eseju, że wspaniałomyślność to ucieleśnienie paradoksu: „Wszystko wskazuje na to, że jest ona darem, który przychodzi z góry. Jak to możliwe, że człowiek wyzwala się z przemocy interesów, ze strachu o chleb i legowisko, z przymusu podejmowania walki o jakąś tam wygraną? Czy nie jest to sprzeczne z naturą istoty żywej? A poza tym: nawet, jeśli przyjąć, że wspaniałomyślność jest darem z góry danym, to czy człowiek mógłby przyjąć ten dar, gdyby już wcześniej w jakiejś mierze nie był wspaniałomyślny? Do wspaniałomyślności dochodzi się tak, jak do tego, co już się posiada, ale posiada tak, jakby się nie posiadało”.

Wspaniałomyślność można uznać za zasadniczą postawę otwarcia, do której się dojrzewa. Wspaniałomyślność to na przykład gotowość do wybaczenia. To gotowość do otwarcia się na drugiego. To gotowość do bezinteresowności. Gotowość do budowania życia w perspektywie dobra. Wspaniałomyślność to gotowość do czynienia dobra nawet wbrew złu. A może właśnie szczególnie wbrew niemu? Dlatego zapewne Tischner zdecydował się napisać – wyróżnione, bo wybite jako cały osobny akapit – patetyczne, ale ważne ze względu na jego punkt widzenia zdanie: „Prawdziwe dzieje człowieka są dziejami dojrzewania do wspaniałomyślności”….

 

Ps. Na zdjęciu widok z łąki przy drodze na ulubiony przez Księdza Turbacz

Share This:

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *